BOHATER POLSKIEGO LOTNICTWA
Dzieki pewnemu zainteresowaniu, jakie mi zostalo laskawie okazane, o wlasciwie nieznanych wydarzeniach oraz dorobku kombatanckiego na terenie Meksyku, postaram sie przedstawic tylko kilka z wielu akcji, jakie mialy na terenie kraju Azteków, wraz z iskierkami oraz wspomnienia z tutejszego terenu. Nie beda one ulozone chronologicznie, a tylko w zaleznosci od okolicznosci i „humoru” piszacego.
Przez przeszlo 18 lat, biorac za podstawie rok 1996, pracowalem bez wiekszego skutku na zrealizowaniu ofiarowania Galerii Slawnych Lotników, mieszczacej sie w sali „C” na miedzynarodowym lotnisku w Meksyku, popiersia Bohatera Polskiego Lotnictwa, plk. Stanislawa Skarzyńskiego.
Od 1978 roku wszedzie szukalem fudnuszy na skomponowanie, wyrzezbienie i odlanie w brazie popiersia, które byloby wieczenym sladem Polskich Skrzydel w Stolicy kraju Azteków, najdalej polozonym na pólnoc Kontynentu Ameryki Lacińskiej. Niestety wszedzie na emigracji, nawet u Lotników szkatuly byly puste, tem bardziej w Delegaturze na Meksyk Kola b. Zolnierzy AK i Stowarzyszenie Polskich Kombatantów, skladajacej sie „az z jednej osoby”.
Wiele osób zapytywalo mnie, dlaczego wlasnie plk. Stanislawa Skarzyńskiego? Odpowiedz jest bardzo prosta. Otóz 8 maja 1933 r., ówczesny kpt. Stanislaw Skarzyński przelecial Poludniowy Atlantyk, docierajac na maleńkim aparacie RWD 5-bis o wadze tylko 446 kg. z Warszawy do Maceió, a nastepnie do Rio de Janeir w Brazylii, oraz stolicy Argentyny Buenos Aires, pobijajac rekord, który do dnia dzisiejszego NIE ZOSTAL POBITY i NIE ZOSTANIE PODBITY! W ten sposób Polska zostala „polaczona” lotniczo z Ameryka Lacińska, a Meksyk jak wiemy nalezy do Ameyki Lacińskiej. Tylko nasze miedzywojenne pokolenie moze nalezycie ocenic ten wyczyn. Pamietamy entuzjazm calej Polski z powodu tego osiagnecia. Byl to historyczny rekord lotniczy na arenie miedzynarodowej. Lotnictwo polskie w latach trzydziestych przewodzilo tak w sporcie lotniczym jak i balonowym znajdujac sie na pierwszych miejsch na arenie miedzynarodowej.
Na ten temat goraco polecam ponownie wydac ksiazke napisana przez samego autora tego wyczynu, ówczesnego kapitana, pilota Syanislawa Skarzyńskiego pod tytulem: „NA RWD-5 PRZEZ ATLANTYK, wydawnictwa Aeroklubu R:P:, nakladem Lucjana Zlotnickiego w Warszawie w 1934 r. Ksiazke ta czytalem zaraz po jej wydaniu z „zapartym tchem”, a kilka lat temu, mój wielki przyjaciel i kolega z przedwojennej Szkoly Rodziny Wojskowej, s.p. Janek Falewicz, w czasie mojej wizyty w Warszawie ofiarowal mi jego wlasny egzemparz, mówiac mi: „ksiazka ta lepiej bedzie sluzyla Polsce u Ciebe w Meksyku, anizeli w mojej domowej bibliotece”. Kochany Janku, miales sto razy racje!
Co wiecej, wlasnie tu w Meksyku, b. pani Ambasador po jej przeczytaniu powiedzxiala mi: „ta ksiazke powninien przeczycac kazdy dyplomata polski, aby nauczyc sie jak powinna dzialac polska dyplomacja na wzór jaki jest dany i opisany w tej ksiazce w latach miedzywojenncyh”.
Dopiero w 1995 roku, wlasciwie przez przypadek, nawiazalem kontakt z inz. Maciejem Skarzyńskim, synem bohaterskiego pulkownika s.p. Stanislawa, zamieszkalym w Anglii, a za jego posrednictwem z gen. Jerzym Gotowala, oraz prezesem PZL „WARSZAWA-OKECIE”, S.A. inz. Pil. Ryszardem Leja.
Rzezbiarz o swiatowej slawie, s.p. Stefan Knapp z Wielkiej Brytanii, równiez lotnik i przyjaciel inz. Macieja Skarzyńskiego, podjal sie wyrzezbienia popiersia. Byla to jego ostatnia praca rzezbiarska. Zmarl zupelnie niespodziewanie na miesac przed uroczystoscia odsloniecia, a bardzo pragnal byc na niej w Meksyku.
Po wyrzezbieniu, orginal popiersia najwpierw dotarl do Warszawy. Prezes Ryszard Leja z energja i zapalem zajal sie cala sprawa i przy morlanym poparciu gen. Jerzego Gotowaly warsztaty PZL „WARSZAWA-OKECIE”, S.A. zrobily odlew w brazie. Tutaj pragne dodac, ze poznajac pózniej osobiscie prezesa Ryszarda Leje, skostatowalem, ze jest to czlowiek bardzo sympatyczny, podchodzacy zawsze do ludzi z zaufaniem i przyjaznia, oraz szczerze oddany Polsce i swemu zawodowi.
Na poczatku 1996 r. jak juz byla pewnosc, ze popiersie plk. Stanislawa Skarzyńskiego egzystuje, nawiazalem kontakt, a nastepnie przyjacielskie stosunki z wladzami miedzynarodowego lotniska w stolicy Meksyku, oraz rzadowa siecia instytucji „Lotniska i Uslugi Pomocnicze” (Aeropuertos y Servicios Auxiliares - ASA), proponujac im jako Delegat i czlonek Kola b. Zolnierzy AK oraz Swiatowej Federacji SPK na Meksyk, ofiarowanie przez Polske popiersia plk. Stanislawa Skarzyńskiego dla Galerii Slawnych Lotników, mieszczacej sie na miedzynarodowym lotnisku stolicy tego kraju. Dyrektor naczelny ASA, inz. Alfredo Elias Ayub z zadowoleniem i zaskoczeniem dowiedzial sie dopiero teraz, o wyczynach Polskich Skrzydel o których nie mial pojecia, przyjmujac przedstawiona mu propozycje. Zaraz nakazal zaczac akcje a nastepnie dozorowal bardzo skrzetnie prace organizacyjne zwiazane z uroczystoscia odskoniecia popiersia. Natomiast cala organizacja kierowal, tez bardzo sympatyczny i nam oddany, dyrektor lotniska Roberto Canovas Theriot, oraz miedzy innymi szef operacyjny Macelo Sevilla Olivera, Dora A. Perez Remond i wiele innych osób z administracji, warsztatów i sluzb lotniska.
Pracy jak i „zawracania glowy” bylo mnustwo. W Warszawie POLSKIE LINIE LOTNICZE LOT, ofiarowaly sie do darmowego przetransporotowc popiersie do Nowego Jorku. Natomiast w Meksyku udalo mi sie otrzymac równiez gratisowy transport lotniczy z tasmtego miasta do Meksyku, przez meksykańska linie lotnicza AEROMEXICO. Równiez petycja o zniesienie wszlkich oplat celnych, które w tym wypadku byly wysokie, zostala uwzgedniona i popiersie szczesliwie dotarlo bez zadnych szkód, ani kosztów transportu do swego miejsca przeznaczenia.
Polska chciala, aby ceremonia odsloniecia miala miejsce w pierwszych dniach maja. Bylo to rzecza niemozliwa, chocby dlatego, ze popiersia „mialo” przybyc na kila dni przed uroczystoscia, a samo zrobienie podstawy mialo zajac przeszlo miesiac pracy. Szly wiec faxy z Meksyku do Polski, a tylko od czasu do czasu w odwrotnym kierunku. W końcu popiersie dotarlo szczesliwie, lecz dopiero we wrzesniu. Data odsloniecie zostala ustalona na 23 pazdziernika tegoz samego 1996 roku. Do ulozenia programu, wyslania zaproszeń i t.p. niezbedna byla lista osób przybywajacych w delegacji z Polski. Pomimo faxów przyszla ona za pózno, wyznaczono wiec nowa date, juz „nieodwolalna” na 27 listopada.
Tuz przed tym z Warszawy przylecial mloda i pelna zapalu pani Joanna Karaskówna, w randze konsula. Pani Ambasador Joanna Kozińska-Frybesowa przydzielila jej „zajecie sie sprawami polonijnymi”, a wiec w pierwszym rzedzie ceremonia odsloniecia popiersia. Od kolegów ze Stowarzyszenia Lotników Polskich w Anglii otrzymalem pieniadze na wydrukowanie zaproszeń. Tak tekst zaproszenia, jak i zyciorys plk. Stanislawa Skarzyńskiego zostal ulozony po hiszpańsku przez ASA, na podstawie materialów które przetlumaczylem na jezyk hiszpański, dostarczajac in ma czas. Na jednym spotkaniu roboczym pani Ambasador zaproponowala, aeby Konsulat zajal sie sprwa korekty, drukiem oraz rozporowadzeniemi z naszej strony zaproszeń i zyciorysu. Natomiast ASA miala to zrobic ze strony meksykańskiej. Z przyjemnoscia przyjalem ta oferte.
Glównym i tragicznym dla mnie problemem byl program tygodniowego pobytu polskiej delegacji jaka miala przybyc, w sklad której Polska wyznaczyla: gen. Astronaute pil. Miroslawa Hermaszewskiego - przewodniczacego Krajowej Rady Lotnictwa i przedstawiciela Min. Obrony Narodowej, inz.pil. Ryszarda Leje, prezesa PZL „WARSZAWA-OKECIE, S.A., ks. Pralata, Majora Zdzieslawa Krajze - kapelana Wojsk Lotniczych i przedstawiciela ks. Biskupa Polowego Gen. Slawoja Leszka Glódzia, oraz pil Janusza Daroche - przedstawiciela Aeroklubu Polskiego, trzykrotenego mistrza swiata w lotach nawigacyjnych. Z Anglii natomiast mial byc obecnym inz. Maciej Skarzyński.
Delegacja ta, przylatujaca z Polski i Anglii, byla tak wysokiego szczebla, ze powinna byla byc uznana za delegacje oficjalna, bedaca pod opieka Ambasady RP.
Jako Delegat organizacj kombatanckich nie mialem zadnego budzetu, tyklo jak zwsze, co jest naturalne, wszystkie wydatki Delegatury pokrywalem z wlasnej kieszeni. Tym razem przyjmowalnie i finansowanie tygodniowego bardzo bogatego program pobytu tak licznej delegacji moje finanse nie byly w stanie sprostac temu zadaniu. Ambasada RP jak mi oznajmila, nie mogla nic zrobic, ani pomóc nie majac „zadnych instrukcji z Min. Spraw Zagranicznych”. Sytuacja wiec byla napieta i naprawde krytyczna pod tym wzgledem.
Tymczasem z Urugwaju przylecial do Meksyku prezez Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Lacińskiej - USOPAL, konsul honorowy RP, Jan Kobylański. Prezes Jan Kobylański, czlowiek równie sympatyczny, jak i energiczny o niezlomnej oraz prawej postawie narodowej. Mielismy szereg przyjacielskich, szczerych, przyjemnych i rzeczowych spotkań, na których naturalnie byla tez omawiana z punktu widzenia ekonomicznego, krytyczna strona przyjecia i opieki na majaca przybuc delegacja z Polski i Anglii. W czasie jednej z tych rozmów zostalem zaproszony na II Walny Zjazd USOPAL-u do Montevideo, Punta del Este i Buenos Aires od 7 de 14 listopada. Staralem sie „wykrecic” z tego zaproszenia, bo wszak byl to dla mnie czas bardzo goracy, ze wzgledu na ostatnie przygotowania zwiazane z ceremonia na miedzynarodowym lotnisku Meksyku.
Kilka dni pózniej otrzymalem bilet lotniczy. Nie bylo rady, musialem leciec! Jak pózniej sie okazalo do mój pobyt w Urugwaju na II Zjedzie USOPAL-u byl bardo pozyteczny i pelen sukcesów zwiaznych z przylotem delegacji z Polski i Wielkiej Brytanii. Przed wylotem do Montevideo, na gwalt musialem napisac szereg artykulów, naturalnie po hiszpańsku do meksykańskiego dziennika „EL HERADLO DE MÉXICO”, gdzie ukazywaly sie trzy razy na tydzień. Tez trzeba bylo opracowac wystapienie na Zjazd w Urugwaju i zaltwic tysiace róznych spraw zwiazanych z organizacja uroczystosci w dyrekcji lotniska, wladzami ASA, a takze oddanie partytur hymnu polskiego, „Warszawanki” oraz innych polskich marszy wojskowych, wraz z ich omówieniem z orkiestra prezydenckiej kompaii honorowej.
Na Zjezdzie byla poruszana sprawa przyjecia Polskiej Delegacji i uznania jej jako Delegacji Oficjalnej. Poszly wiec energiczne petycje zwiazane z tym problemem do Warszawy. Bedacy doradca USOPAL-u w Warszawie, pan Jerzy Zolnierkiewicz zostal dokladnie poinformowany o tym stanie rzeczy, otrzymujac od prezesa Jana Kobylańskiego instrukcje natychmiastowego dzialania na ten temat po jego powrocie w Warszawie.
Zaraz po przylocie do Meksyku, wpadlem ponownie w wir przygotowań organizacyjnych, a odleglosci w tym miescie licza sie na dzisiatki kilometrów, co przy niesamowitym ruchu nie jest rzecza latwa do poruszania sie w tym najwiekszym miescie swiata. Tegoz samego dnia wyslalem faxy do Warszawy, zgodnie z uprzednio umówionym dzilaniem z prezesem Janem Kobylańskim i Jerzym Zolnierkiewiczem.
W miedzyczasie drukarnia dostarczyla Ambasadzie zaproszenia wraz z zyciorysem plk. Skarzyńskiego. Niestety w zyciorysie znalazly sie bledy, których ze wzgledu na brak czasu nie bylo mozna poprawic.
Dopiero na pare dni przed przylotem Delegacji, Ambasada RP otrzymala naglaca wiadomosci z Min. Spr. Zagr., ze Delegacje trzeba traktowac jak Delegacje Oficjalna.
Jak widac naciski i interwencje z róznych stron przyniosly dobry rezultat! Wielki kamień spadl mi z serca!. Natrualnie z powodu tak krótkiego czasu, tak Ambasada jak i Delegatura kombatancka bylismy zmuszeni do naprawde wielkiej improwizacji.
Wreszcie 25 listopada zaczeli zlatywac sie nasi goscie z gen. Miroslawem Hermaszewskim i Ks. pralatem, kapelanem mjr. Pil. Zdzislawem Krajza na czele. Przybyl równiez z Anglii inz. Maciej Skarzyński, niestety bez oczekiwanego artysty rzezbiarza Stefana Knappa, i pil. Janusz Dorocha, a w końcu Quito, stolicy Ekwadoru dolecial Prezes PZL, „WARSZAWA-OKECIE” S.A. inz. Pil. Ryszard Leja. Spotkania od pierwszej chwili na lotnisku byly radosne, szczere, pelne kolezeńskiej przyjazni, poproste, tak, jakbysmy sie znali i przyjaznili od wielu lat...
Na drugi dzień, 26 listopada, zorganizowalem przyjacielskie spotkanie z dowództwem Meksykańskich Sil Lotniczych, gen Umberto Lucero Nevarezem, które odbylo sie w bardzo przyjacielskiej atmosferze, przeciagajac sie przeszlo dwie godziny, poczem oprowadzono nas po nowoczesnym budynku wszystkich biur Dowództwa wlacznie z róznymi istalacjami, co wywarlo silne i bardzo pozytywne wrazenie na celej delegacji.
Wreszcie nadszedl oczekiwany dzien 27 listopada. Jak zawsze pogoda byla piekna, slońce oblewalo swymi cieplymi promieniami. Na placu naprzeciw sali honorowej i galerii slwanych lotników miedzynarodowych zostal ustawiony duzy stól prezydencjalny dla delegacji polskiej, Ambasadora RP, Delegata Kombatantów Polskich oraz wladz meksykańskich, jak i krzesla dla wybitnych osobistosci, gosci z korpusu dyplomatycznego, Attache Wojskowych, Meksykańskiego Lotnictwa Wojskowego i cywilnego, reprezentacji meksykańskiego MSZ-u, alianckich organizacji weteranów, oraz maleńkiej grupki Polonii Meksykańskiej. Po prawej stronie placu stal korpus oficerski wraz z pododdzialem policji, natomiast po lewej stronie orkiestra prezydenckiej komapii honorowej, a naprzeciw nas, poczty sztandarowe Meksyku i Polski honorowego pododzialu policji. Naturalnie nie brakowaloTV meksykańskiej oraz sprawozdawców prasowych.
Cala ceremonia zaczela sie odegraniem hymnów narodowych Meksyku i Polski. Powitalne przemówienie wyglosil dyrektor naczelny ASA inz. Alfredo Elias Ayub, podkreslajac znaczenie polaczenia Meksyku z Polska za posrednictwem bohaterskiego lotu plk. Stanislawa Skarzyńskiego.
Pani Ambasador RP, wibitne podkreslila znaczenie odsloniecia popiersia dla powiekszenia i tak przyjacielskich stosunków pomiedzy Polska i Meksykiem, podnoszac niepomierne zaslugi w zacisnieciu jeszcze bardziej tych stosunków pomiedzy obydwoma narodami, obecnosci popiersia poskiego bohaterskiego lotnika plk. Stanislawa Skarzyńskiego, co sie stalo dzieki nieustepliwym i dlugoletnim wysilkom inz. Jerzego Skoryny, Delegata Polskich Kombatantów na Meksyk.
Moje wystapienie bylo trzecie z koleii, w którym polozylem nacisk, przedstawiajac znaczenie dla Meksyku i Ameryki Lacińskiej lotu plk. Stanislawa Skarzyńskiego w 1933 roku, który polaczyl Polske z tym kontynentem, przedstawiajac polski dorobek lotniczy w tamtej epoce, jak i nieprzerwana walke Lotnictwa Polskiego w czasie II-ej. Wojny Swiatowej, w której róniez wiezly udzial jednostki Floty Powietrznej Meksyku, chciaz na innym teatrze walk, bo na Pacyfiku, przyczyniajac sie do wspólnej przyjazni i zrozumienia obu silom lotnictwa wojskowego i cywilnego.
Nastepnie orkiestra prezydenckiej kompanii honorowej, odegrala szereg polskich i meksykańskich marszy wojskowych, a „Warszawianka” brzemiala, jak i inne wspaniale. Rozentuzjazmowany gen. Hermaszewski po tym koncercie, podszedl specjalnie do orkiestry aby pogratulowac i podziekowac za tak doskonale wykonanego hymnu polskiego, „Warszawianki”, marszy i piosenek Akowskich, które rzadko kiedy slyszal tak odegrane, w takim duchu, wydaniu, wykonane z nieslychanym zacieciem i w niekazitelnym zegraniu wszystkich instrumentów orkiestry jak i jej wykonaniu.
Ta artystyczna przerwa poprzedzila przemówienie gen. Miroslawa Hermaszewskiego, w którym, jako szef delegacji w dluzszym wystapieniu nawiazal do alianckich wysulków Polski i Meksyku w walce przecwko totalitarnym państwom Trzeciej Rzeszy i Japonii o wolnosc, demokracje i niepodleglosc.
Przy dzwiekach hymnów Meksyk i Polski zostaly oddane honory sztandarom obydwóch państw, które opuszczaly plac, poczem wszyscy obecni udali sie do galerii slawnych lotników w celu odsloniecia popiersia Bohatera Polskiego Lotnictwa. Na poczesnym miejscu zostalo umieszczonye popiersie plk. Stanislawa Skarzyńskiego, przy którym policja meksykańska pelnila warte honorowa.
W czasie ceremonii odsloniecia i po zolzeniu wieńców, ks. pralat, mjr. pil. Zdzislaw Krajza poswiecil popiersie, co niezmiernie milo zaskoczylo Meksykańczyków, poniewaz w tym kraju nie ma tego zwyczaju, pomimo, ze Meksyk jest narodem katolickim. Akt ten nagrodzono rzesistymi oklaskami i wyrazami uznania.
Po zakończeniu odloniecia, zostala ofiarowan przez ASA lampka wina w honorowym salonie przyjec lotniska. Naturalnie przewijali sie reporterzy z kamerami telewizizyjnymi, dziennikarze, oraz komentarzysi z róznych stacji radjowych, robiac wywiady proszac o wiecej detali o Polsce i Polskim Lotnictwie. Nastrój byl pelen przyjazni i podziwu dla wyczynów Lotnictwa Polskiego!
Na koniec Ambasada RP wydala w swojej rezydencji dla delegacji polskiej i róznych osobistosci meksykańskich, jesli tak mozna nazwac, rodzinny obiad, gdzie nie bylo „napuszonej” atmosfery dyplomatycznej, choc nie brakowalo róznych serdecznych i przyjacielskich podnoszeń kieliszków, wraz z okolicznosciowymi z serca plynacymi komentarzemi.
Nastepne dnie zostaly poswecone wycieczkami krajoznawczymi, dzieki poparcu Ambasady i dostarczeniu odpowiedniego samochodu na ten cel dla calej delegacji. Poniedzy róznymi wypdami, bylo naturalnie zwiedzenie slawnych Piramid Azteków, nie mniej imponujacych od egispkich, jak i inne miesca archeologiczne i turystyczne, tak w samej stolicy, jak i poza jej obrebem.
Obecnosc popiersia Bohatera Polskich Skrzydel w Galerii Slawnych Lotników na tym olbrzymim lotnisku miedzynarodowym Meksyku, ciagle przypomina miljonom ludzi przewijajacym sie przez te miejsce, ze Polska ma wielkie i poczytne miejsce i znaczenie w lotnictwie na skale swiatowa. Równiez i jesli przeliczyc na pieniadze wartosc samej rzezby, jej odlania, czas w TV, radju, oraz miejsca w prasie, poswiecone Polsce, tylko dzieki samej ceremonii odsloniecia, plus koszt samego popiersia plk. Skarzyńskiego, wraz z czasem poswieconym na urzeczywistienie tego daktu jest niepomiernie maleński w stosunku do wartosci publitystycznej, jak i ciaglej obecnosci Bohatera Polskiego Lotnictwa w Meksyku...
Jesli powyzszy opis dojdzie kiedys do innych miejsc gdzie sa Polacy, to mysle i szczerze podniecam, aby w innych krajach, szczególnie w Brazylii i Argentynie, dokad dolecial plk. Skarzyński, jak i fakt, ze tam znajduja sie liczne Polonia, byloby bardzo wskazane, aby w podobny sposób uczcic ten wyczyn, przysparzajac Polsce chwale, jak i przypomnienie o wielkosci Polskiego Lotnictwa, o któreym obecnie nic sie nie mówi na skale miedzynarodowa...
Dodam tylko, ze niektóre meksykańskie kola lotnicze chcialyby równiez ofiarowac lotnisku na Okeciu w Warszawie, popiersie jednego ze swoich slawnych lotników.
Inz. Jerzy Skoryna
Meksyk Stolica, 29-IV-01.
Wrócic na Poczatek
MEDALJON, DAR DLA PAPIEZA
Lata osiemdziesiate i dziewnedziesiate, to okres niezwykle doniosly i wazny nie tylko w historii Polski, lecz i historii calej ludzkosci. Rola Polski i Papieza Jana Pawla II, tego dwudziestolecia obecnie czesto jest pomniejszana, lub wogole pomijana, stawiajac zburzenia Muru w Berlinie, jako „rozsadzenie" Bloku Socjalistycznego, i koniec komunizmu, zapominajac, ze bez Polski i Ojca Swietgo, to mur ten zapewne stalby do dnia dzisiejszego...
W tym to okresie, Delegatura Kola b. Zolnierzy AK, i Stowarzyszenia Polskih Kombatantów - SPK w Meksyku, pragnelo stanac w jednym szyku, tym razem z ludzmi „SOLIDARNOSCI", pomagajc im w walce, uswiadamiajac i przekazujac teksty konspiracyjne, tak zwane „drugiego obiegu" spoleczeństwom na terenie Meksyku i Amryki Lacińskiej.
Ze wzgledów prawnych zostala zalozona instytucja o celech nielukratywnych pod mianem „INSTUTUTO DE ESTUDIOS DE LA CULTURA I SOCIEDADES EUROPEAS, A.C", w skrucie IECUSE, wydajacy m.i. po hiszpańsku dwutygodnik pod nazwa „ARKA de Informaciones", przekazujac wiadomosci z Polski i o Polsce.
Równiez na ten okres przypadal jubileusz 500 lat odkrycia Ameryki przez Kolumba, bardzo rozlegle i z wielkim nakladem srodków, prac oraz wysilków który byl obchodzony na calym Kontynencie Amerykańskim.
Nie mniejszym echem rozbrzmiewaly i rozchodzily sie nauki Ojca Swietgo, Jana Pawla II w swoich licznych pielgrzymkach po Ameryce Lacińskiej. Te wydarzenia ostatniego dudziestolecia ubieglego XX wieku, pobudzily w owym czasie Delegature Kombatancka do sprokurowania jakiegos prezentu Ojcu Swietemu, który odzwierciedlalby te wszystki momenty, plus podkreslic, to co Papiez powiedzial w czasie swojej homilii, 26 stycznia 1979r., pierwszego dnia po przylocie do Meksyku i swojej pierwszej podrózy po za granice Wloch, w Katedrze Stolicy tego kraju: „O Polsce mówi sie „POLONIA SEMPER FIDELIS", ja chcialbym tez powiedziec; „MEXICO SIEMPRE FIEL". Te powiedzenie podbilo caly naród meksykański bez reszty i na zawsze.
Wobec majacej sie odbyc drugiej wizyty Namiestnika Chrystusowego do Meksyku,
s.p. rzezbiarz meksykański Enrique Jolly, wedlug dostarczonych wzorów, oraz ideii Inz. Jerzego Skoryny, wyrzezbil medaljon o specjalnej kompozycji o srednicy 25 cm. i odlany w bronzie jako prezent Delegatury, który zostal osobiscie wreczony 9 maja 1990r. Ojcu Swietemu w Nuncjaturze Stolicy Apostolskiej w Meksyku, na specjalnym spotkaniu z przedstawicielami niewielkiej Polonii Meksykańskiej.
Na jednej stronie medaljonu jest twarz Ojca Swietego, i na okolo napis: „MEXICO y POLONIA SEMPER FIDELIS". Z lewej strony Herb Papieza, na górze karabela Kolumba, po prawej otwarta ksiazka z pochodnia i napisem po hiszpańsku: „BÓG, HONOR i OJCZYZNA na jedenj stronie, a na drugiej: „ZA NASZA I WASZA WOLNOSC", a nad ksiazka IECUSE. Pod glowa, szarfa z datami 1492 - 1992 upamietniajac odkrycie Ameryki przez Kolumba.
Na drugiej stronie medaljonu Orzel Polski i Meksykański w przyjacielskim uscisku swoimi skrzydalmi. Na okolo napisa po polsku: „POLONIA MEKSYKAŃSKA - DELEGATURY R.P. A.K. SPK. Pod Oralmi napis: „SOLIDARNOSC". Przy Oralach, po lewej stronie odznaka SPK, na górze SYRENA WARSZAWSKA, a po prawej TARCZA z KOTWICA AK.
W ten sposób jedna calosc zawiera zasadniczo wszystkie symbole Wolnej i Niepodleglej Polski, przedstawiajac Jej historie i walki wraz z lacznoscia z Meksykiem, dzieki Papiezowi „Przybylemu z Daleka".
Zrobilo sie trzy odlewy w brazie. Jeden dla Ojca Swietego, drugi kazda strona z osobna, które zostaly ceremonialnie odsloniete w czasie uroczystej Mszy Sw. w Katerze Wojskowej w Warszawie, przy ul Dlugiej, w obecnosci Ks. Pruymasa Polski, Kardynala Józefa Glempa i Ks. Biskupa Polowego, Gen. Slawoja Leszka Glódzia, 27 sierpnia 1993 roku. Trzeci odlew znajduje sie w domu Inz. Jerzego Skoryny, Delegata Kola b. Zolnierzy AK i SPK, a do dnia 22 grudnia 1990r., takze Reprezentanta Rzadu R.P. na Meksyk.
Równiez zostalo odlanych kila sztuk w specjalnej rycynie, które znajduja sie w Domu Jana Pawla II w Rzymie, siedzibie Unii Stowrzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Lacińskiej - USOPAL w Punta del Este w Urugwaju, Stancji Prezesa Jana Koblańskiego, biurze SPK i Kola b. Zolnierzy AK w Londynie, Skarbcu Klasztoru Jasnej Góry w czestochowie, oraz w Ambasadzie R.P. w Meksyku.
Obecnie nadarza sie okazja zrobienia przez Delegature Kombatancka w Meksyku wiecej w.w. odlewów ze specjalnej rycyny, której koszt wlasny kazdej strony wynosi $45.-czyli obu stron $90.- US dolarów, wszystko jedno, czy kazda ze stron jest odlana osobno na powieszenie, czy tez jako jedna calosc, plus koszta przesylki. Natomiast koszt w brazie przysle sie na specjalne zapytanie.
Fotografia tegoz medaljonu jest zalaczona do niniejszego krótkiego opisu historii tego polskiego daru Ojcu Swietemu z Meksyku, którego piekna i artystyczna kopia moze byc trwalym przypomnieniem:
PAPIEZA JANA PAWLA II
i
„POLSKI WALCZACEJ"!.

Inz. Jerzy Skoryna
Meksyk Stolica, 29-IV-01
Wrócic na Poczatek
|
|