ROSJA POMIESZANIE ZMYSLOW I KONCEPTOW.
W stosunkach miedzyludzkich zasadniczo mozna rozrónic kilka ich form: obojetny, przyjacielski, wrogi, milosny, zainteresowania materjalnego i nienawisci. Formy te odnosza sie zarówno tak do jednostek, ugrupowań jak i w stosunkach miedzynarodowych. Kazda z nich przewaznie, choc niezawsze jest odzwierciedleniem i reakcja postepowania strony przeciwnej. Moga równiez zachodzic zmiany jak na przyklad w krańcowych przypadkach przechodzone z milosci w nienawiesc, lub odwrotnie.
Jednym chyba z najlepszych przykladów milosci jest postepowanie Papieza Jana Pawla II, który podbil swoim podejsciem do czlowieka cale narody, obojetne, lub nawt wprost wrogie katolicyzmowi.
Ciekawy byl stosunek do Rosji spoleczeństwa polskiego, zmieniajacy swoje natezenia po zdradzieckiej agresji niemiecko-rosyjskiej, w czasie II Wojny Swiatowej. W latach 1939 - 1941, podobnie jak do Niemiec wprost nienawistny. Po ataku Trzeciej Rzeszy na Zwiazek Sowiecki (pojecie „radziecki" jest aberacyjnym wymyslem Moskwy, wszak poprawnie mówi sie „sowietyzacja", ale nie mozna w zadnym wypadku zastosowac slowa „radzicowacja"). W tej sytuacji w roku 1941, Rosja „prawem kaduka" znalazla sie po stronie Aljantów, którzy pomogli Sowietom uratowac sie od ich niechbnej i pelnej kleski pod ciegami jakie dostawali ze strony Trzeciej Rzeszy. Z innej strony widzielismy jak miljony wojska poddawalo sie Niemcom, myslac, ze Ci, przyniosa im „wolnosc", chcac stanac po ich stonie, a byly nawet wypadki, ze i ludnosc cywilna witala „germańców" z kwaiatami.
Dodaktowo pakt podpisany przez Gen. Wladyslawa Sikorskiego przyczynil sie do pewnego stopnia w polepszeniu sie opinii stosunku do Rosji. Spoleczeństwo myslalo, ze w końcu Moskwa, bedac juz „Aliantem naszych Aliantów", zmieni swój stosunek do Polski, szczególnie po anulowaniu paktu Ribbentop-Molotow, powracajac do granicy z 1939 roku, która zostala ustalona w traktacie pokojowym w Rydze, uwalniajac przeszlo miljon deportowanych na Syberje i inne tereny „nieludzkiej ziemi" obywaleli polskich, zapewniajac im nastepnie swobodny powrót na wlasne gospodarstwa i miejsca zamieszkana, oraz nie mieszaniem sie w wewnetrzne, jak i zewnetrzne sprawy Polski. Wszak Stalin z Churchillem, zapowiadal, ze „chce aby Polska byla wolna, wielka i potezna"!...
Odkrycie grobów przez Niemców w Katyniu wstrzacnelo calym Narodem Polskim. Wywiad Polski potwierdzil strasza prawde, ze ten okrutny i w dziejach cywilizowanych spoleczeństw niespotykany akt ludobujstwa Jeńców Wojennych. Byl rzeczywiscie dzielem rak rosyjskich. W tym wypadku nie bylo zadnej watpliwosci i nikt nie wierzyl w propagande sowiecka, ze te morderstwo popelnili Niemcy. Pomimo tego, olbrzymiej propagandy niemieckiej i zerwania stosunków dyplomatycznych przez Moskwe z prawowitym Rzadem Polskim w Londynie, Polacy tak w Kraju jak i zagranica pozostali wierni Aliantom. W Polsce nikt nawet nie próbowal myslec o zawiazaniu jakiegos „Polskiego Legjonu" pod znakiem swastyki przeciwko Rosji, jak to zrobili Francuzi i inne nacje, tak europejskie, jak i z pod panowania sowieckiego.
W końcu, na poczatku 1944r., Czerona Armia wkroczyla na ziemie Polskie, Wilno zostalo oswobodzone przez oddzialy Armii Krajowej, pomagajac wojskom bolszewickim w walkach przeciwko Niemcom. Potem te same oddzialy AK w sposób brutalny i zdradziecki zostaly zlikwidowane przez Rosjan. Tak samo byly traktowane inne jednostki Armii Krajowej na terenie Polski.
Powoli front zblizal sie do Warszawy. Ciagle wezwania rosyjskie o opanowanie Stolicy Polski rozgrzmiewaly w radju. Wejscie do uwolnionej Warszawy bylo „zapewniane" przez propagande moskiewska. Bylismy przekonani, ze tym razem nawolywania i tym podobne „gwarancje" sa prawdziwe. Wszak tu chodzilo o miljonowa aliancka Stolice, miasto, które bylo nieslychanie waznym objektem tak propagandowym, jak i strategicznym, w dalszym zwycieskim pochodzie na zachód.
Wlasnie w lipcu kończylem Podchorazówke AK po trzech latach sluzby w konspiracji.
Czekalismy z niecierpliwoscia na rozkaz Powstania! Chwila wolnosci, oraz wspólnego marszu na Berlin z Rosjanami zdawala sie byc kwestja nie dni, lecz minut. Duch nasz byl u zenitu! To, ze mielismy niewiele broni, nie mialo w tej chwili wiekszego znaczenia, wszak walka bedzie krótka, a potem otrzymamy wystarczajaca ilosci od „Alianta naszych Aliantów"... Przeciez logicznie myslac, to nie bylo innego wyjscia. Pomimo tragicznych wiadomosci z Wilna i innych czesci Polski, nasz stosunek do Rosjan byl, ze tak mozna powiedziec, przyjacielski. O jakichs akcjach przeciwko nim, nikt nawet we snach nie przewidywal. Bylismy pewni ze powstanie w pelni WOLNA Polska, z granicami wschdnimi z 1939r. po zwyciestwie nad Trzecia Rzesza. Taki byl nastrój Warszawiaków i w Amii Krajowej.
Huk zblizajacego sie frontu wstrzasal posadami miasta, wiec wedlug nas, nadszedl czas otwartej walki!
Wreszcie, 1-go. sierpnia 1944r., nadszedl rozkaz do Powstania. W ciagu trzech dni prawieze cala Stolica byla opanowana i wolna!. A Czerwona Armia? Na wschodzie zapanowala cisza... Cisza, która zostala przerwana dopiero w styczniu nastepnego roku, kiedy to, przez jedno rumowisko jakie zostalo z Warszawy przetoczyl sie bez walk front w kierunku na zachód.
Co sie dzialo w tej bohaterskiej Stolicy, jedynej w Europie, która sama sie wyzwolila, lecz upadla?
Moskwa, nie mogla postapic z Warszawa tak jak to zrobila z Wilnem i w innych czasciach Polski. W jej bolszewickim planie bylo pelne zniszczenie miasta, osrodka Prawowitych Wladz Państwa Polskiego, oraz calego Warszawskiego Korpusu Armii Krajowej. Ze wzgledów politycznych i bedac „Aliantem", Rosja sama tego zrobic nie mogla. Wymislila wiec szatański pomysl, aby ta nikczemna robote dokonali Niemcy, przez calkowite opuszczenie i zablokowanie Warszawy od jakiejkolwiek pomocy z zewnatrz w walce o wyzwolenie przez siebie sama, od zachdniego równie barbarzyńskiego sasiada!.
Na rozkaz rosyjskiego Sztabu Glównego, Armia Czerwona legla po przeciwnym brzegu Wisly, a czerwono-armiejcy, bezczynnie przygladali sie walczacej w pozarach Warszawie, opalajac sie bezczynne w pieknym i slonecznym lecie 1944 roku.
W polowie sierpnia, jednostki Armii Krajowej, które na rozkaz Gen. Bora Komorowskiego szly z odciecza Warszawie, byly likwidowane i rozbrajane przez Armie Czerwona. Niewielki desant, jako „dowód wspólpracy", zostal przyzwolony przez Rokossowskiego, przerzucajac przez Wisle na nasz brzeg, jednej malej jednoski Wojska Ludowego, zlozonych z prostych ludzi z roli, niewyszkolonych i zupelnie nieprzygotowanych do walk w miescie. Tak jak w innych przypadkach zostal opuszczony, pozostawiony bez zadnego wsparcia ogniowego, oraz sprzecie jak i amunicji, sprawiajac nam bardzo ciezkie problemy w ich wyzywiniu, którego juz nie bylo, oraz rozmieszczeniu w walczacej Stolicy. Byla to nikczemna taktyka przedluzenia walk, dajac niby nadzieje na rozpoczecie nowej ofenzywy sowieckiej. Taka to byla wlasnie „braterska i przyjacielska pomoc".
Z innej strony, od pierwszego dnia Powskania, Sowiety zabroniy polskiemu i alianckiemu lotnictwu startujacemu z Wloch, ladawania na terytorjum opanowanym przez nich, a niosacymi zaopatrzenie, broń i amunicje Warszawie, choc w innych wypadkach, korzystnych tylko dla Rosji, takie mosty wajadlowe byly stosowane. Jedyny wypadek pozwolenia na taki przelot, zostal dany dopiero lotnictwu St. Zjednocznonych na 18 wrzesnia, kiedy to nasz rejon opanowany przez Armie Krajowa w Powstańczej Warszawie byl tak niewielki. Skutek byl taki, ze 90 procent zasobów spadlo za linia niemecka, wpadajac w ich, a nie nasze rece.
Pod naciskiem Aliantów, Moskwa w polowie wrzesnia w lotach nocnych zaczela zrzucac nam „pomoc", w postaci worków z brania i amunicja, ale bez spadochronów. Amunicja byla w kalibrze broni której nie posaidalismy, a broń jakiej nie posiadalismy, lecz bez amunicji... w dadatku przy takim „ladowaniu" wiekszosc tego sprzetu ulegala rozbiciu lub uszkodzeniu tracas cala swoja uzytecznosc. Taka to byla „pomoc" „bratniego narodu", rozdmuchana przez Moskwe, jako ze Rosja pomaga Powstańcom...
Warszawa nie poddala sie, lecz skapitulowala na warunkach honorowych. Armia Krajowwa zostla uznana przez Aliantów i Niemców, jako armia regularna, co zobowiazywalo strony walczace do przestregania Konwnecji Genewskiej o traktowaniu jeńsców wojennych, tego Rosja nigdy nie uczynila. Wyszlismy z Warszawy z pelnym honorem, w pelnym szyku, jak na defiladzie, lecz z bronia nie nadajaca sie do uzytku w reku. Niemcy czegos podobnego zupelnie sie nie spodziewali. Mysleli, ze wyda oddzaily zdemoralizowane, czos w rodzju cywil bandy, a sptkali sie z prawdziwym wojskiem, choc niejednolice umundorowanym, lecz pelnym dyscypliny z lsniacym duchem niezlomnosci, wiara w ostateczne zyciestwo w zenice!. Takiego wojska to II Wojna Swiatowa na zadnym froncie swiata nie widziala.
Straty materjalne Warszawy byly przeolbrzymie. Przeszlo cwierc miljona cywilnych mieszkańców zabitych, 20 tysiecy zolnierzy AK poleglych. Miasto przemienione w jedne wielkie rumowisko, wraz z calym dobytkiem kulturalnym, cywilizacynym i materjalnym po 63 dniach nierównej, krwawej i bohaterskiej walce. Pomimo tego, niezlomny duch i wiara twaly w ostateczne zyciestwo. Wiara i nadzieja nigdy nas nie opuscily od pierwszej chwili agresji Niemiec i Rosji w 1939r., co zawsze wylowylalo u Niemców wielkie zaskoczenia, jak i widoczny dla nas podziw przez caly okres wojny, a ´po kapitulacji Warszawy jeszcze bardziej.
Po naszym wyjsciu, resztki na pól stojacych domów zostaly spalone i wysadzone w powietrze na osobisty rozkaz Hitlera, przed bezczynnie stojacym od sierpnia po drugiej stronie Wisly, równie barbarzyńskim wspólnikiem zniszczenia Polski, jakim byla Rosja.
Straty wojska niemieckiego zadane przez Armie Krajowa w Powstaniu Warszawskim byly bezwglednie bardzo duze, a bój ten, przez Berlin zostal uznany jako jeden z najciezszych i najkwawszych dla nich w czasie II Wojny Swiatowej...
Jest to jeden z tysiecy powodów, które sprawily, ze Polacy, dyplomatycznie mówiac, odnosza sie do Rosji, z co najmniej z wielka nieufnoscia.
Gdyby Rosjanie mysleli rzeczowo, po ludzku, w sposób kulturalny i cywilizowany, oraz sprawiedliwy, to w Polsce mogliby znalesc naprawde Naród pelen przyjazni. Gdyby ich postepowanie bylo godne szczerej, prawdziwej przyjazni, a nie ciaglej zadzy jakiegos blizej nieokreslonego „wyzwolenia", równajacego sie z podbiciem, dzika barbarzyńska okupacja, oraz ciagla dewastaca Narodu Polskiego, wraz z jego dobrami ludzkimi, cywilizacyjnymi, kylturalnymi i materjalnymi. Niestety to sa tylko pobozne zyczenia: „gdyby".
Moskwa swoim tepym i azjatyckim rozumem nie moze pojac i zrozumiec zwyklego prawa natury i fizyki, ze kazda akcja wywoluje reakcje. Od stuleci prowadzona akcja rosyjska, pelna imperjalistycznej nienawisci, pragnaca byc panem narodów slowiańskich, a potem calego swiata, lecz pod batem, berlem, nachajka czy tez kremlowskim kominternem.
Ten sposób postepowania nigdy nie da rezultatów pozytywnych, a tylko nieodparcie budzi otwarta, lub ukryta nienawiesc do wszystkiego co jest rosyjskiego, a bedace tylko rezultatem rosyjskim pomieszaniem zmyslów i wszelkich nierozumnych konceptów moskiewskich.
...
Inz. Jerzy Skoryna
Meksyk Stolica, 24-V-01
Wrócic na Poczatek
|
|