Kazimierz Sobiech email: sears31@hotmail.com |
| INTERNETOWA MIŁOŚĆ
(Zbieżność Nick-ów i wydarzeń jest przypadkowa) Pustynny, jesienny wiatr gwizdał za oknem. Z domu mogł wyjść tylko przez internet. Był wysoki, dobrze zbudowany. Typ twardziela. Jego blond włosy były dziwnie uczesane-tak śmiesznie. Miał COŚ w sobie. Podobał się kobietom. Ten błysk w oczach za którym tak szalały. Siedział znudzony przed ekranem komputera. Może przypadkiem, może celowo, trafił na Chat-czyli miejsce, gdzie można porozmawiać (pisać) z ludźmi z całego świata. Każdy tam istniał pod przybranym imieniem, tzn. każdy miał swój Nick. Śmieszne to były imiona: Dzika, Bravo, Misia, OKOwpracy, Pisklaczek, Ogniczek albo KARA. Przybrał imię Lew. Zagadał do kogoś. Okazało się, że wszyscy na tym Chat się znali, mniej lub więcej. Były tam, też zakochane pary. Ona z Chicago, On z Berlina lub odwrotnie. Przez następne dni zaglądał do tego miejsca, wiele razy i po tygodniu znał tam prawie wszystkich, stałych bywalców Chat-u. Najczęściej rozmawiał (pisał) z dziewczyną o imieniu "CZARNA". Linijki przesuwały się do góry, bo inni użytkownicy Chat-u też pisali. Pisali o sobie, o miejscach w których mieszkają, o miłości. Z Czarną rozmawiało mu się najmilej. Po pewnym czasie uświadomił sobie, że jest w niej zakochany. Powiedział jej o tym. Ona też wyznała mu miłość On zwracał się do niej MIŁA, a Ona do niego MIŁY. Był bardzo szczęśliwy- bardziej niż ptak, wypuszczony z klatki. Czuł, że są TAM, w środku internetu, RAZEM. -Jak dwa drzewa, splecione gałęziami, a rosnące w innych miejscach. Czarna była bardzo kobieca. Czuł zawsze JEJ bliskość. Mowił do niej: Czarna, lubię Cię, bo lubię czarny kolor. Wiele razy to mówił. Czarna, za każdym razem uśmiechała się i odpowiadała mu: Lewku jesteś milutki, tak Cię pragnę. Byli "sami" w "internecie". Mieli swoje marzenia. Byli coraz szczęśliwsi. Pewnego dnia, jego miła przyszła pod imieniem, Camila. Wiedział, że przyszedł czas rozstania. Patrzył w ekran, a linijki ciągle uciekały do góry. Brakowało mu powietrza, nie mógł przełykać. Wiedział, że Ona płacze. Znał Ją. Zastukał krótko: Cami? Natychmiast odpowiedziała: Miły jestem. Na pewno chcesz mi powiedzieć coś bardzo ważnego. Cami-powtórzył- to tylko internet, to tylko litery uciekają po ekranie. Miła, Nas nie ma. Odpowiedziała: Miły tak, to "tylko" literki. Nie widział nic. Czuł tylko, przyciski pod palcami. Miła, to wiatr tak łka. On rozwiewa literki. Literka C uciekła. Literce L coś się stało. Dlaczego, ten wiatr tak ... Miła. Good-bye forever. To tylko literki- Pustynny, jesienny wiatr gwizdał za oknem... Copyright © Kazimierz Sobiech Las Vegas 1999. |
MISSISSIPPI Mississippi |
PEŁNIA (NARODZIE POLSKI) |
|