|
Po wprowadzeniu ustawy komunistycznej z 1962 wśród Polonii wzrosło wielkie oburzenie. Polonia nasza
jest zbulwersowana. Aby się więcej dowiedzieć o ważnych przepisach paszportowych naciśnij na: Komunikat wydany przez Konsulat Generalny RP w Chicago, U.S.A.
Oto nadesłane opinie od naszych gości:
Listy z Konsulatow PRL:
Komuś bardzo zależy na alienacji Polonii. Komu?
88-letni dzis pulkownik dyplomowany Kamil Czarnecki w 1946 roku zostal
pozbawiony obywatelstwa polskiego przez wladze komunistycznej Polski.
Za zdrade narodu polskiego. Mieszkal wówczas w Londynie. Podobnie
postapiono wobec 5 generalów i 75 wyzszych oficerów Polskich Sil
Zbrojnych na Zachodzie. Po klesce wrzesniowej Kamil Czarnecki walczyl
we Francji. Po zalamaniu sie frontu ewakuowal sie do Anglii. Pracowal w
Sztabie Generalnym Polskich Sil Zbrojnych w Londynie. Po
pewnymczasie, jako oficer sztabowy, zostal odkomenderowany do USA.
Skonczyl tam wyzsza szkole dowodzenia. Zostal oficerem operacyjnym I
Dywizji Pancernej gen. Stanislawa Maczka. - Z generalem Maczkiem
jechalem w jednym czolgu w czasie inwazji - wspomina Czarnecki. Po
wojnie zdobyl wyksztalcenie z zakresu technologii materialów.
W styczniu 1972 roku przyslano mu list z Konsulatu PRL: "Szanowny
Panie, konsulat generalny uprzejmie zawiadamia, ze Rada Ministrów
Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej w dniu 23 listopada 1971 roku
anulowala uchwale Rady MinistrówRzeczypospolitej Polskiej z dnia 26
wrzesnia 1946 o pozbawieniu Pana polskiego obywatelstwa. Lacze wyrazy
szacunku. Mieczyslaw Hara, konsul generalny". Kamil Czarnecki i inne
osoby z londynskiej, wojennej emigracji nie traktowaly powaznie listów
z konsulatów komunistycznej Polski. Gesty wladz krajowych oceniano jako
pozorne i podejrzane. Panowalo przekonanie, ze celem nie jest
naprawienie krzywd, ale wciagniecie ich do gry politycznej. - Wszyscy
generalowie i wyzsi oficerowie, których kiedys podobnie jak mnie
pozbawiono obywatelstwa, po 1990 roku otrzymali obywatelstwo polskie.
Gen. Stanislaw Maczek - jak sobie przypominam - odmówil przyjecia.
Uwazal, ze pismo zawiadamiajace o przyznaniu obywatelstwa nie tak jest
sformulowane, jak nalezy. Kamil Czarnecki równiez nie odpisal na ten
list. W 1992 roku wraz z zona IrenaDelmar-Czarnecka odwiedzil Polske.
Poslugiwali sie paszportami brytyjskimi. Do dzis panstwo Czarneccy nie
posiadaja paszportów polskich. - Potrzebna jest ustawa, która przyzna
nam automatycznie obywatelstwo polskie - mówi Irena Delmar-Czarnecka. -
To naturalne, ze bylismy i jestesmy Polakami. Dlaczego musimy
wystepowac o przyznanie nam polskiego obywatelstwa? Ostatni prezydent
na uchodzstwie Ryszard Kaczorowski uwaza, ze zolnierze wojsk
podlegajacych legalnemu rzadowi Rzeczypospolitej, którzy w wyniku
ukladu jaltanskiego pozostali poza Polska, nie musza ubiegac sie o
obywatelstwo, którego nie utracili. - Odebrano im obywatelstwo Polski
Ludowej, którego nigdy nie mieli. Czuli sie obywatelami Polski
przedwrzesniowej. Poza tym - odebrac obywatelstwo mozna po przewodzie
sadowym, wykazujacym zdrade narodowa, a nie na mocy uchwaly rzadu -
mówi prezydent Kaczorowski. Ryszard Kaczorowski opuscil rodzinne
tereny, zajete przez armie sowiecka w 1939 roku, z armia gen.
Wladyslawa Andersa. Dotarl do Anglii, jednak nie przyjal obywatelstwa
brytyjskiego. Uznany zostal za bezpanstwowca. Poslugiwal sie dokumentem
podrózy. - Od rzadu premiera Krzysztofa Bieleckiego wszyscy czlonkowie
rzadu polskiego w Londynie otrzymali paszporty polskie - mówi prezydent
Kaczorowski. Paszporty poselstwa w Madrycie Maciej Morawski
przyjechal do Francji z Polski w listopadzie 1946 roku. Mial wtedy 16
lat. Jego ojciec byl ambasadorem rzadu londynskiego we Francji. Ojciec
otrzymal z kraju poufna informacje od prezesa Rady Ministrów Edwarda
Osóbki-Morawskiego, ze w kraju sprawy potoczyly sie w zlym kierunku.
- Wybralem wolnosc. Stalem sie uchodzca politycznym - mówi Maciej
Morawski. Podrózowal jako wspólpracownik swego ojca, legitymujac sie
paszportemdyplomatycznym rzadu londynskiego. Honorowano ten dokument do
1954 roku, a nawet 1956 roku. Zalezalo to od kraju. Wielka Brytania
najwczesniej przestala uznawac ten paszport. Paszport przez wiele lat
byl przedluzany przez poselstwo polskie rzadu londynskiego w Madrycie.
Poselstwo istnialo do 1968 roku, kierowalo polska sekcja Radia Madryt.
Poslem byl Józef Potocki, osobisty przyjaciel gen. Franco. - Paszport
rzadu londynskiego uwazalem zawsze za wazny - mówi Maciej Morawski.
Pózniej poslugiwal sie nansenowskim dokumentem podrózy, dla
bezpanstwowców. W 1974 roku za rada Radia Wolna Europa, gdzie pracowal
jako korespondent paryski (od 1965 r.), przyjal obywatelstwo
francuskie. W 1989 roku Maciej Morawski zglosil sie do polskiej
ambasady w Paryzu. Tam uroczyscie wreczono pieciu osobom paszporty
polskie. Nielegalnie zabrane, legalnie zwrócone W 1958 roku Helena
Miziniak przyjechala do rodziców w Anglii. Jej ojciec, jeniec Kozielska
(przeniesiony pózniej do innego obozu), przewedrowal szlak bojowy z
armia gen. Wladyslawa Andersa. Od konca wojny mieszkal w Londynie
oddzielony od rodziny, która zostala w kraju. W ramach programu
laczenia rodzin ojciec zalatwil córce prawo stalego pobytu w Wielkiej
Brytanii. Po kilku latach zglosila sie do ambasady w Londynie po polski
paszport. Zamierzala odwiedzic Polske. - Powiedziano mi w ambasadzie,
ze musze zrzec sie polskiego obywatelstwa. W przeciwnym razie
nieotrzymam wizy do Polski. Powolywano sie na ustawe z 1962 roku i
artykuly 13 i 14. Zaproponowalam, ze zaplace ile trzeba, by tylko nie
zrzekac sie obywatelstwa. Tlumaczylam, ze jestem Polka i chce nia
zostac. Po ostrej wymianie slów ambasador wyrzucil mnie za drzwi -
wspomina Helena Miziniak. Trzy lata temu konsul odnalazl w archiwum
ambasady dokumenty Heleny Miziniak. Zapisano: pozbawiona polskiego
obywatelstwa, gdyz wyszla za maz za obcokrajowca. - Nieprawda.
Rodziców meza wywieziono na Syberie. Opuscili Rosje z armia Andersa.
Osiedlili sie wAnglii. Syn dotarl do nich po 20 latach mieszkania w
Polsce - mówi zainteresowana. Przez kilkanascie lat uczyla w polskiej
szkole w Anglii. Pózniej m.in. w Polskim Osrodku Spoleczno-Kulturalnym
w Londynie. Jest sekretarzem generalnym Zjednoczenia Polskiego w
Wielkiej Brytanii. - Juz siedem lat Zjednoczenie Polskie w Wielkiej
Brytanii wystepuje z postulatami do wladz RP o przywrócenie
obywatelstwa dla osób pozbawionych go. Domagalismy sie anulowania
ustawy z 1962 roku. Nasze wnioski przepadaly. Ja polskiego obywatelstwa
sie nie zrzeklam dobrowolnie, ale do tego zostalam zmuszona.
Automatyczne przyznanie mi obywatelstwa to jedyne wlasciwe rozwiazanie.
HeleneMiziniak juz dwukrotnie zapraszano do komisji wyborczej w
konsulacie w Londynie. Poniewaz nie ma polskiego obywatelstwa, musiala
odmówic. - Brak obywatelstwa polskiego mnie dyskryminuje. Dzialam
przeciez w strukturach organizacji polonijnych - mówi Helena Miziniak.
- Po obywatelstwo nie wystapie do konsulatu. Przestrzegam zasady: co
zostalo nielegalnie zabrane, legalnie powinno zostac zwrócone. -
Obecna propozycja Sejmu, by osoby pozbawione obywatelstwa wystepowaly o
jego przywrócenie dokonsulatów, jest jednak konieczna. Konsulaty nie
zawsze wiedza, kto obywatelstwa zostal pozbawiony - wyjasnia prezydent
Ryszard Kaczorowski. - Osoby, które nigdy obywatelstwa PRL nie
przyjely, musza sie zwrócic o polski paszport. Zdegradowany i bez
obywatelstwa Michal Checinski, dyscyplinarnie zwolniony z wojska w
lipcu 1967 roku, nie mial szans na emigracje do Izraela. Przed laty
pracowal w najtajniejszych komórkach Informacji Wojskowej. Musi odbyc
kilkuletnia kwarantanne - dowodzono. Poprosil o pomoc Czeslawa
Kiszczaka, wówczas wiceszefa Wojskowej Sluzby Wewnetrznej. Znali sie ze
wspólnej pracy w Informacji Wojskowej. Kiszczak akurat zastepowal szefa
WSW Teodora Kufla, podpisal zgode na wyjazd. Jako szesnastolatek
Michal Checinski byl jednym z organizatorów ruchu oporu w lódzkim
getcie. Pózniej jego z cala rodzina wywieziono do Oswiecimia. Uciekl z
marszu smierci. Walczyl jako zolnierz w 314 dywizji rosyjskiej. Pod
koniec 1946 roku podjal prace w lódzkiej fabryce. Skierowano go do
szkoly Informacji Wojskowej w Wesolej pod Warszawa. - Bylem mlodym
czlowiekiem, który uwierzyl w komunizm. Dopiero pracujac w Informacji
zorientowalem sie, w jakim tkwie bagnie - mówi. Bedac pulkownikiem, a
takze pózniej, zatwierdzal awanse w wojsku. W 1952 roku oskarzono go
o szpiegostwo. Po smierci Stalina wycofano oskarzenia. Jako wykladowca
nauk politycznych zostal skierowany do szkoly Informacji w Wesolej.
Jednoczesnie studiowal. Ukonczyl ekonomie na Uniwersytecie Warszawskim.
W 1963 roku obronil doktorat. Wykladal wtedy w Wojskowej Akademii
Politycznej. W lipcu 1967 roku na rozszerzonym zebraniu partyjnym w
WAP zaatakowali go koledzy. - Zapytali mnie, czy Polska jest moja
ojczyzna? Odpowiedzialem, ze to mnie obraza. Moi przodkowiemieszkali
tutaj od dwunastego wieku. Przezylem getto, Oswiecim, walczylem z
Niemcami - mówi Checinski. - Postanowilem wyjechac za wszelka cene,
natychmiast. Córki nie chciano przyjac na UW. Musial siezrzec
obywatelstwa. Mieszkal w Izraelu, pózniej w USA. Wrócil do Izraela.
Stal sie znanym ekspertem z dziedziny ekonomiki obronnosci. Wykladal w
Izraelu i w USA. Napisal ksiazke, wydana po angielsku, w której opisal
stosunek polskich i sowieckich sluzb specjalnych do problemu
zydowskiego w Polsce. Na poczatku lat 90. dowiedzial sie, ze minister
obrony narodowej Wojciech Jaruzelski pozbawil go stopnia majora. -
Zdegradowano nawet nieboszczyków tylko dlatego, ze byli Zydami w
polskim wojsku. Tego nie robil nawet Hitler z Zydami z armii
kajzerowskiej - mówi. Po 1990 roku przywrócono mu stopien wojskowy
oraz wojskowa rente. - O polskim obywatelstwie nawet nie mysle. Jesli
moga przywrócic, niech to zrobia. Moje dzieci chca polskiego
obywatelstwa. Jedna z córek prowadzi w Izraelu biuro architektoniczne.
Wejscie Polski do struktur europejskich otworzyloby przed nia dodatkowe
mozliwosci, gdyby miala polskie obywatelstwo- mówi Michal Checinski.
Polka z urodzenia Maria Yung wyjechala z Polski do Anglii w 1967
roku,by odwiedzic rodzine. Przedluzyla trzymiesieczna wize pobytowa.
Zapisala sie na kurs jezyka angielskiego. Rok pozniej wyszla za Anglika
i zostala Brytyjka. Jej matka, mieszkajaca w Polsce, zachorowala. Maria
musiala przedluzyc waznosc polskiego paszportu. - W ambasadzie
powiedziano mi, ze w oczach polskiego rzadu jestem zdrajca i
uciekinierem - wspomina Maria Yung. Wyjasnila, ze poslubila obywatela
brytyjskiego. - Poinformowano mnie, ze wjade do Polski tylko jako
obywatelka brytyjska. A polska ambasada nie wbije mi wizy do
brytyjskiego paszportu, jesli nie zrzekne sie polskiego obywatelstwa.
Wyszlam z ambasady - opowiada Maria Yung. Stan zdrowia matki
pogarszal sie. Yung miala do wyboru: albo pojechac i pozegnac sie z
matka, albo nie. Cena bylo polskie obywatelstwo. - W polskiej
ambasadzie w Londynie podpisalam cyrograf na wlasna dusze. Maz mnie
uspokajal, ze podpisalam papier, ale wewnatrz pozostalam Polka - mówi
Maria Yung. Yung musiala sie wówczas zrzec mieszkania w Polsce. -
Dostalam w koncu bumage, ze juz nie jestem Polka. Powolano sie bodaj na
artykul 14 z 1962 roku. Po 1990 roku Maria Yung zglosila sie do
ambasady w Londynie o odwrócenie tego, co sie stalo z jej polskim
obywatelstwem. Dowiedziala sie wtedy, ze obywatelem polskim moze
zostac, gdy napisze listdo prezydenta z prosba o nadanie obywatelstwa.
- To absurd. Nie moge prosic o to, co mam z racji urodzenia i czego
zrzeczenia sie wymuszono na mnie. Teraz Sejm zadecydowal, ze dopuszcza
sie termin "przywrócenie obywatelstwa". Nie zgadzam sie na
przywrócenie. Ja chce, aby odwolano krzywde, która mi wyrzadzono.
Dwójka dzieci Mari Yung ukonczyla Cambrige. Córka pracuje jako prawnik
w jednej z najwiekszych firm prawniczych w Londynie. Jako jedyna w
firmie mówi po polsku. Syn zwiazany jest z BBC. - Moje dzieci pragna
posiadac polskie obywatelstwo. Urodzily sie z rodziców Brytyjczyków.
Nie majaszans, by je uzyskac - zaluje Maria Yung. Maria Yung nie
wystapi o polskie obywatelstwo. - Prawde powiedziawszy paszport polski
nie jest mi potrzebny. Chcialabym miec jednak swiadomosc,ze w oczach
rzadu polskiego jestem wciaz Polka. Dziala w Zjednoczeniu Polskim w
Wielkiej Brytanii, jest czlonkiem prezydium. Czlowiek z listy 17
kwietnia 1968 roku dziennikarza Józefa Lebenbauma wyrzucono z pracy w
lódzkim "Glosie Robotniczym". Ludzie obawiali sie z nim spotykac. Nie
mial wstepu do klubu dziennikarza. Zadecydowal: wyjezdzam z kraju.
Zona nie chciala opuscic Polski.Rozwód przeprowadzil w 21 dni. Nie mial
srodków do zycia. Sprzedal brylant nalezacy do matki: jedyna cenna
rzecz w rodzinie. Uchowal sie przez wojne i "przewedrowal" przez
Syberie. Na poczatkuwrzesnia 1968 roku przyszla wiadomosc z biura
paszportowego milicji, ze moze wyjechac. "Pan nie wyjedzie bez
zrzekniecia sie obywatelstwa" - uslyszal ultimatum w biurze paszportów.
Podpisal gotowy formularz. Odwiedzil ambasade holenderska i otrzymal
promese wizy do Izraela. Dopiero wtedy milicja wreczyla mu dokument
podrózy: karteczke zlozona na trzy czesci. Bylo w niej napisane:
posiadacz niniejszego dokumentu nie jest obywatelem Polski
Rzeczypospolitej Ludowej. Puste rubryki na zawód. Oraz dopisek:
dokument traci waznosc z chwila przekroczenia granicy PRL. Wladze nie
pozwolily Józefowi Lebenbaumowi zabrac zadnych dokumentów. Nawet
swiadectwa pracy. - Bylem czlowiekiem nagim - mówi Józef Lebenbaum.
Jechal ekspresem "Chopin" do Wiednia. Juz na terenie Czechoslowacji
bylosoba znikad i nikim. Po przekroczeniu granicy
czechoslowacko-austriackiej pojawil sie oficer policji austriackiej.
Holowal grupe bylych obywateli PRL do Wiednia. Pózniej przez Rzym
wyjechal do Szwecji z dokumentem podrózy. Siedem lat czekal na
obywatelstwoszwedzkie. Pracowal jako robotnik. Postanowil, ze nie
bedzie bral pomocy socjalnej. - Pomyslalem, iz mam dwie rece i nogi.
Wiec nie odwdziecze sie Szwecji, za to, ze mnie przyjela, siedzeniem na
jej garnuszku. Pózniej znalazl zajecie na Uniwersytecie w Lund. W
1983 roku zalozyl Independent Polish Agency. Agencja zajmowala sie
rozpowszechnianiem na Zachodzie informacji naplywajacych z kraju. Józef
Lebenbaum organizowal przerzuty sprzetu poligraficznego i
elektronicznego dla podziemia w Polsce. Jego aktywnosc spedzala sen z
oczu szefów MSW. Bezpieka podejmowala wobec niego wiele dzialan,
chciala go nawet porwac. W lutym 1990 roku przekazal Komitetowi
Obywatelskiemu przy Lechu Walesie maszyny drukarskie. Komitet zaprosil
go do kraju. Na polskim promie wMalm funkcjonariusz w cywilu spojrzal
na liste. Powiedzial, ze Lebenbaum nie ma prawa wjazdu doPolski. Lepiej
niech opusci prom. Z promu zatelefonowal do Komitetu Obywatelskiego.
Powiedziano: plyn do Swinoujscia. Rano otworza MSW w Warszawie, my
bedziemy interweniowac. W Swinoujsciu trzech oficerów ze sluzby
granicznej zaprosilo Lebenbauma na kawe. Rozkladali rece, ze to nie oni
sa winni zamieszania. Dzwonili do MSW, podawali hasla. Po trzech
godzinach otrzymali rozkaz: wydac wize na dwa tygodnie. W Warszawie
Lebenbaum w towarzystwie Henryka Wujca odwiedzil w Sejmie Bronislawa
Geremka. Opowiedzial, co go spotkalo, ze na granicy obowiazuja listy
osób, którym sie nie udziela wizy wjazdowej. - Geremek zdziwil sie i
powiedzial: Kiszczak mi mówil dwa tygodnie temu, ze na granicach juz
zadnych list nie ma - wspomina Lebenbaum. W 1994 roku Józef Lebenbaum
powiadomil konsulat w Malm, kiedy i w jakich okolicznosciach utracil
obywatelstwo polskie. Nie pisal podan. Po miesiacu otrzymal
zawiadomienie, ze przywrócono mu polskie obywatelstwo. Jako obywatel
szwedzki nie moze poslugiwac sie polskim paszportem. Mówi sie o
wprowadzeniu w Szwecji ustawy dopuszczajacej podwójne obywatelstwo.
Zdegradowany pulkownik bez obywatelstwa Byl maj 1968 roku. Na zebraniu
partyjnym w Wojskowej Akademii Politycznej zarzucono profesorowi
historii Emanuelowi Haliczowi, ze nie napisal artykulu o wyzwolenczej
walce narodu palestynskiego. - Moje argumenty, ze zajmuje sie historia
Polski nikogo nie przekonywaly. Istnialy spisy zrobione juzw 1967 roku,
kogo usunac z wojska. Szukano pretekstu. Wyrzucano jednego za drugim.
Mnie równiez - wspomina prof. Halicz. Emanuel Halicz studiowal na
Uniwersytecie Jagiellonskim. Obronil prace doktorska. Wiele lat
pracowal w Instytucie Nauk Spolecznych, pózniej w Wojskowej Akademii
Politycznej. Po 1956 roku chcial opuscic wojsko. Zamierzal pisac prace
o okresie napoleonskim i w tym celu musial odwiedzic archiwa
francuskie. Jednak jako wojskowy nie mógl liczyc na zgode na wyjazd do
krajów zachodnich. Zwrócil sie o pomoc do ministra obrony Mariana
Spychalskiego, znali sie z dawnych lat. - Spychalski powiedzial:
"Zapewniam, ze pojedziecie". Dotrzymal slowa. Odwiedzilem archiwa,
uczestniczylem w miedzynarodowych konferencjach, m.in. w Sztokholmie i
Wiedniu - mówi prof. Halicz. W latach 60. Emanuel Halicz pracowal w
Wojskowej Akademii Politycznej. Z profesorem Stefanem Kieniewiczem
zredagowal dwadziescia kilka tomów dokumentów o Powstaniu Styczniowym.
Wykladal, jako profesor dochodzacy, równiez na Uniwersytecie
Warszawskim. Po usunieciu z pracy w WAP w 1968 roku otrzymal
emeryture. Mial 46 lat. Zastanawial sie, co robic. Profesorowie Stefan
Kieniewicz, Aleksander Gieysztor i Stanislaw Herbst nie mogli mu pomóc
pomimo wielu staran. - Bardzo pieknie sie zachowali. Postanowilem
wyjechac - mówi profesor Halicz. Wladze nie zgadzaly sie na wyjazd.
Profesor byl oficerem. W WAP pracowalw stopniu pulkownika na etacie
generalskim. Kierowal Katedra Historii Polski. Prawde powiedziawszy nic
wspólnego z militarna strona wojska jako takim nie mial. Otrzymal
dwie odmowy wyjazdu. Dopiero w 1971 roku otrzymal zgode. Bylo to
równoznaczne z pozbawieniem polskiego obywatelstwa. Prof. Aleksander
Gieysztor, wraz z innymi, czynil starania, aby opuszczajacy kraj prof.
Halicz znalazlsie w Paryzu. Wladze to storpedowaly. W rozmowach o
umowie kulturalnej z Francja, rzad polski zastrzegl sobie, by
wyjezdzajacych z kraju naukowców w ramach "fali marcowej" nie
przyjmowac do pracy naukowej w Paryzu. Prof. Halicz wyemigrowal z
rodzina do Danii. Otrzymal prace na uniwersytetach w Odense i
Kopenhadze. Wydal siedem ksiazek, piec dotyczylo historii Polski. -
Przed moim wyjazdem z Polski w druku znajdowala sie moja ksiazka o
polskiej walce partyzanckiejw XIX wieku na tle europejskim. Druk zostal
przerwany. Ksiazka ukazala sie w Danii po angielsku - mówi prof.
Halicz. W 1989 roku Polska Akademia Nauk, Uniwersytet Jagiellonski i
Towarzystwo Polonia zaprosily profesora do udzialu w III Kongresie
Uczonych Polskiego Pochodzenia. Emanuel Halicz napisal list do
prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego. Zapytal, jaki jest stosunek wladz
polskich dowydarzen z marca 1968 roku. Otrzymal odpowiedz podpisana
przez dyrektora gabinetu prezydenta. Uznal ja za niezadowalajaca. Nie
pojechal na kongres. W 1992 roku profesor dowiedzial sie, ze
pozbawiono go stopnia pulkownika. Nie wierzyl w to. Napisal do MON.
Szef Departamentu PersonalnegoMON odpisal: Emanuel Halicz zostal
zdegradowany w 1972 roku przez ministra obrony narodowej. - Zwrócil
sie do ministra Piotra Kolodziejczyka z zapytaniem: dlaczego wciaz jest
pozbawiony stopniawojskowego? Minister wystapil do Urzedu Wojewódzkiego
w Warszawie, przywrócono mi obywatelstwo - relacjonuje prof. Halicz. A
dopiero w 1994 roku przywrócono mi stopien pulkownika. Kilka lat temu
wraz z zona po raz pierwszy odwiedzil Polske. Poslugiwali sie
paszportami dunskimi. - Przyznanie mi obywatelstwa polskiego w
warunkach dunskich jest niezgodne z prawem. Kiedys sugerowalem, by
ambasada polska w Kopenhadze wystapila do wladz dunskich o zgode na
posiadanie przeze mnie równiez obywatelstwa polskiego. Szkoda zabiegów.
Dania uznaje tylko jedno obywatelstwo - mówi prof. Halicz. Wielu
rodakom wyrzadzono niepowetowana krzywde, odbierajac im brutalnie
obywatelstwo. Gleboko urazone poczucie godnosci nie pozwala im jednak
przyjac zdawkowego "przywrócenia obywatelstwa". Poprzedzonego
oczywiscie pisemnym wnioskiem do konsulatu. Tu chodzi - jak powiedzial
Emanuel Halicz - o zadoscuczynienie i cos wiecej. Jerzy Morawski
Ustawa o obywatelstwie polskim z 15 lutego 1962 roku m.in. zawierala
warunki, jakie decyduja o utracie obywatelstwa polskiego. Byly one
bardzo "pojemne" i pozwalaly wladzom pozbawic obywatelstwa kazda osobe,
która jej sie narazila. Na przyklad "naruszajace obowiazek wiernosci
wobec PRL", odmawiajace powrotu na wezwanie "wlasciwego organu panstwa"
albo dzialajace na szkode "zywotnych interesów PRL".
Senat prawdopodobnie naprawi blad Sejmu.
Ustawa o obywatelstwie polskim, uchwalona pod koniec czerwca przez
Sejm, najprawdopodobniej zostanie poprawiona przez Senat. Trzy
komisje senackie proponuja wyrazne okreslenie, ze obywatel polski moze
byc równiez obywatelem innego panstwa, co oznacza, ze ma takie same
prawa i obowiazki, jak posiadacz wylacznie obywatelstwa polskiego. W
Sejmie ustawa, umozliwiajacam.in. przywrócenie polskiego obywatelstwa
tym, którzy zostali zmuszeni do emigracji przez wladze PRL, nie
wywolala kontrowersji. Burza zaczela sie pózniej. Sejm uchwalil, by
osoby pozbawione obywatelstwa polskiego mogly ubiegac sie o jego
przywrócenie. Wystarczylo zlozyc wniosek w najblizszym konsulacie. W
ustawie jest jednak przepis, który mówi, ze Polak nie moze sie w Polsce
poslugiwac paszportem obcego panstwa. Wywolalo to liczne glosy
sprzeciwu Polonii. W tej sprawie protestowalm.in. Jan
Nowak-Jezioranski. Oburzeni sa tez inni Polacy
zamieszkali za granica. Ustawa stwierdzala bowiem, ze "obywatel polski
nie moze byc równoczesnie przez wladze RP uznawany za obywatela innego
panstwa". Rozstanie z powojenna Polska, pisze w swoim reportazu Jerzy
Morawski, dla wielu rodaków bylo ponizajace. Wladze szantazem odbieraly
im polskie obywatelstwo, wyganialy za granice. Osoby przedluzajace
pobyt na Zachodzie wzywano do polskich ambasad. Stawiano ultimatum:
albo wróca, albo drzwi do kraju zatrzasniete zostana na zawsze. Wielu
rodakom wyrzadzono niepowetowana krzywde, odbierajac im brutalnie
obywatelstwo. Gleboko urazone poczucie godnosci nie pozwala im jednak
przyjaczdawkowego "przywrócenia obywatelstwa". Poprzedzonego oczywiscie
pisemnym wnioskiem do konsulatu. Tu chodzi - jak powiedzial jeden z
bohaterów reportazu - o zadoscuczynienie i cos wiecej. D.P.
============================
Blad Sejmu? Blad Sejmu?! Co za bezczelnosc! Blad Sejmu stosunkiem
trzystu osiemdziesieciu szesciu glosow za ustawa bardziej represyjna niz
komunistyczne prawo z epoki Gomulki do dwoch glosow przeciwko? Panowie
poslowie pomylili sie i teraz zaluja? Wolne zarty.
"Pulapka paszportowa" (wpuszczanie, ale selektywne niewypuszczanie z
Polski Polakow,ktorzy wjechali na paszportach obcych) zaczela dzialac
grubo PRZED data skierowania do Sejmu projektu nowej ustawy o
obywatelstwie.
Pierwsze oswiadczenia konsulatow RP w Kanadzie o wstrzymaniu wydawania
wiz polskich do paszportow kanadyjskich to styczen 1999 roku. Rzad
premiera Buzka skierowal projekt nowej ustawy do Sejmu 5 pazdziernika
1999 r. - dziewiec miesiecy pozniej.
Kto robil "podgotowke" na Okeciu, i na czyje polecenie?
Takie kroki, jak demonstracyjna proba zatrzymania na Okeciu
trzyletniego dziecka urodzonego w USA za brak paszportu polskiego, i
wysmianie przez wiceministra SWiA Ferenca interpelacji poselskiej w
Sejmie w tej sprawie dnia 7 czerca 2000 to nie sa zadne przypadki,
bledy czy pomylki.
To samo w dobrze naglosnionej sprawie proby zatrzymania na Okeciu
znanego boksera usilujacego wyjechac z Polski w czerwcu 2000 na
niemieckim paszporcie.
Konsulaty RP na calym swiecie klamaly zgodnym chorem, ze zasada
wylacznosci obywatelstwa polskiego to wynik wymagan Unii Europejskiej,
choc z dokumentow sejmowych wynika, ze zadnego takiego wymagania nie ma
i
nigdy nie bylo. Konsulaty klamaly wedlug instrukcji z Warszawy,
inaczej nie byloby tak nadzwyczajnej zgodnosci pogladow od Chicago po
Sydney.
Ustawa przeszla w Sejmie 386:2, czyli uruchomiono scisla dyscypline
partyjna przy glosowaniu.
Komus bardzo zalezy na alienacji Polonii. Komu?
Stary Wiarus
staryw@hotmail.com
(Dziekujemy Panu Bonifacemu Pulwickiemu)
<< Wróć do poprzedniej strony
|