Jan Lechon - Poeta romantyczny (1899-1956) Opracowanie Liliany Osses Adams email: harpliliana@attbi.com
Transkrypt
W 45. rocznice smierci Jana Lechonia
Byl jednym z najwybitniejszych twórców okresu Dwudziestolecia. Juz od pierwszych zbiorów wierszy: Karmazynowy poemat z 1920 r. i Srebrne i czarne z 1924 r. uznawano go za klasyka. Czeslaw Milosz w The History of Polish Literature (University of California Press, Berkeley, 1983, str.393) stwierdzil: "W calej polskiej poezji wspólczesnej jego krysztalowy, zimny wers wydaje sie zblizac najbardziej do klasycznego rygoru". A sam poeta w wierszu z 1943 r. Jablka i astry napisal: Spokojnie pisz do konca swe wiersze klasyczne, Które wtedy sa dobre, gdy cierpisz w milczeniu. Najcenniejszym dokumentem do poznania zycia poety, jego pracy twórczej, wewnetrznych zmagan i zawodów, pogladów i nastrojów, przemyslen i zludzen jest rozpoczety w dniu 30 sierpnia 1949 r. Dziennik. Trzytomowe dzielo - "kolubryna" - jak nazywal je Autor, to zapiski czlowieka o dramatycznie skomplikowanych, owianych do dzis doza tajemnicy zwiazkach osobistych, udreczonego twórcza niemoca, niespelnieniem pokladanych w nim nadziei, obejmujace siedem lat. To bardzo wazny dokument emigracyjnego losu i swego rodzaju "konfesjonal" literacki poety, spisywany w zdyscyplinowaniu, choc pod koniec zycia z niejakim trudem; to zapiski artysty, któremu przyszlosc objawiala sie obrazami wspomnien z przeszlosci. Dziennik spelnial takze role terapeutyczna: codzienne notatki na jego kartach pomagaly czesto samopoczuciu poety, przywracaly mu poczucie równowagi psychicznej. Ostatni zapis datowany jest 30 maja 1956 r. - na 9 dni przed smiercia: ?Mozna zawsze znalezc w swej inteligencji, woli, sercu cos, co pomoze nam w walce z zyciem, ludzmi. Ale na walke z soba - jest tylko modlitwa". Wybuch drugiej wojny swiatowej i szok druzgocacej kleski wrzesniowej przerwal kilkunastoletnie milczenie poety, róznie zreszta interpretowane. Swiadomosc tragicznych losów narodu, cierpien i bohaterstwa wyzwolila nowe emocje, domagajace sie poetyckiego ksztaltu. Jan Lechon powraca do liryki. Na wiosne roku 1940, jeszcze w Paryzu, napisal Grób Agamemnona z tragicznym wersem 17-18: Patrz! jakis orzel znakomity Ze srebrnych skrzydel trzesie krew. Poeta zamieszkal w Nowym Jorku póznym latem 1941 r. po tulczace wojennej przebytej "transatlantyckim szlakiem", jak wielu polskich artystów, intelektualistów i twórców. W miescie tym przezyl ostatnich pietnascie lat "burzliwych" i "nedznych." W przedmowie do wydanego w 1992-1993 w Warszawie przez Instytut Wydawniczy Dziennika Roman Loth pisze: "Swiadomy swego wychodzczego losu, majac do wyboru rózne scenariusze akceptacji wybral ten, ktory okreslic mozna jako 'emigranckie getto', jako "bycie Polakiem w Nowym Jorku". Z wierszy Lechonia przebija ubolewanie, a nawet rozpacz nad losem emigranta. Wydaje mi sie, ze wlasnie polscy emigranci, rozsiani po calym swiecie, najbardziej wczuwaja sie w poezje Jana Lechonia, bowiem odnajduja w niej odbicie wlasnych nastrojów - trosk i zalaman, nadziei i wiary. Dwa dni przed tragicznym finalem - desperackim skokiem [8 VI 1956] z 14. pietra hotelu Henry Hudson w Nowym Jorku - Jan Lechon wczesnym rankiem wyspowiadal sie, przystapil do komunii sw. i otrzymal ostatnie namaszczenie. "Najciezszego grzechu" jednak nie wyjawil. 11 maja 1991 r. na cmentarzu Calvary w dzielnicy Queens w Nowym Jorku ekshumowano prochy poety. Pochowano je w Laskach, pod Warszawa, na skraju Puszczy Kampinoskiej, zgodnie z zyczeniem Lechonia wyrazonym w wierszu To, w co tak trudno nam uwierzyc: To, w co tak trudno nam uwierzyc, Kiedys sie przeciez stanie jawa. Wiec pomyslalem: chcialbym lezec Tam, gdzie mój ojciec - pod Warszawa. Niech ci ta mysl sie nie wydaje Ani maloscia, ni znuzeniem, Z najwiekszym kocha upojeniem, Kto sie z miloscia swa rozstaje. I nagle widzisz: jest noc chmurna I niebo polskie ponad nami, I stary ogród. A w nim urna Z naszego zycia popiolami. (1941) Kalifornia, maj-czerwiec 2001 strona internetowa: www
|